Baśnie

Przypomniały mi się dzisiaj chwile z dzieciństwa, chwile obcowania z książką “Baśnie Andersena” ilustrowaną przez J.M.Szancera. (Nasza Księgarnia, 1974) Pamiętam dobrze jej twardą okładkę, biały papier i subtelne ilustracje. Podobno baśnie te są często uznawane za okrutne. Zawsze mnie to dziwiło.

Kojarzę je z ciepłem i bezpieczeństwem, które roztaczała atmosfera tej właśnie książki. Zachwycało mnie zanurzanie się świecie baśniowych, czarodziejskich historii. Pamiętam, że potem jakoś książka uległa zniszczeniu, chyba oderwałem okładkę czy coś podobnego, ale czar opowieści został zasiany głęboko w małym sercu, aby dać o sobie znać dziś w zwyczajnym, i właśnie dlatego tak niespodziewnym momencie.

Może to odległe, zakurzone wspomnienie wypłynęło z taką siłą, bo mam przed sobą stos książek, które z wielką przyjemnością czytam mojemu 3-​letniemu synowi. On uwielbia historie, podobnie jak ja, ale wiem, że prawdziwą przyjemność z przebywania i czytania razem można mieć tylko wtedy, kiedy wraz z dzieckiem samemu przeżywa się toczącą się w wyobraźni i na kolejnych stronach opowieść, czego i Wam życzę.

Comments

  • Sama prawda. Szancer królem jest ilustracji. Sam pamiętam drobiazgi z jego i obrazków. I kolorystykę.

    • Nie ukrywam, że chętnie bym przygarnął dla mojego szkraba dobrze zachowany egzemplarz. Niestety te, które czasem można upolować na Allegro są na ogół dość mocno przeżute :)

      • dom8domdotcom

        To przypomina mi jeden z ostatnich transportow ksiazek z domu rodzinnego. W rece wpadlo mi rewelacyjne wydanie „Lis Przechera” Goethego z niesamowitymi ilustracjami Wilhelma Kaulbacha. Twarda plucienna oprawa, rewelacyjny papier kupione na kiermaszu ksiazki „na Arenie” ( Lazarz ) ;-D

        Wiem jedno juz nigdy nie przezyje takiego podniecenia kupowaniem ksiazek jak wtedy… Namiastki tego doznania pojawiaja sie od czasu do czasu w momentach triumfu po dlugotrwalym przeszukiwaniu antykwariatow online no moze tez czesciej torrentow ;-) ale to juz nie jest to samo…

Leave a Comment