Najmniej znane ludobójstwo w historii

duch

Duch króla Leopolda Adama Hochschilda1 to jedna z najważniejszych książek wydanych w Polsce w ciągu ostatnich lat. Książka — dokument, choć niepozbawiona emocji, z brutalną rzetelnością przedstawia inaugurację machiny śmierci w Zachodniej Afryce, we wcześniej nieznanej białymi eksploratorom, krainie dorzecza rzeki Congo, krainie, której powierzchnia wynosiła 2,3 mln km², co stanowiło ¼ wielkości Europy.

Historia Kongo końca XIX i początku XX wieku, to historia cierpienia, bólu, masowej śmierci, okaleczeń i gwałtów, historia napisana „lekkim piórem”, na odległość przez króla Belgii Leopolda II, historia która za jego panowania pochłonęła około 10 000 000 ludzkich istnień; prawie nikt o niej nie wiedział albo też nie chciał wiedzieć, bo chyba łatwo sobie wyobrazić jak trudna do zaakceptowania może być prawda, że biały, cywilizowany człowiek sprowadził na Kongo zagładę porównywalną z holocaustem i gułagami dla kauczuku i kości słoniowej. Pomimo, że obszar Kongo był nękany przez wewnętrzny handel niewolnikami już wcześniej, miał on głównie charakter wymiany jeńców wojen międzyplemiennych. Na ogół niewiele się o nim mówi, miał on jednak miejsce przed wkroczeniem odkrywcy opłacanego przez Leopolda, sir Henry Mortona Stanleya w głąb kontynentu. Dopiero od 1877 wraz z przybyciem Belgów, wyzysk ludzkich ciał rozpoczął się na masową skalę. Kongo, obszar bardzo bogaty w surowce naturalne stał się dla Leopolda bardzo dochodowym interesem. Tak pożądana na światowych salonach kość słoniowa, a później, wraz z wynalezieniem dętki, kauczuk płynęły z Kongo na belgijskich statkach nieprzerwanym strumieniem. W przeciwnym kierunku transportowano świecidełka, broń i bicze ze skóry hipopotama zwane chicotte.

Mógłbym teraz przejść do opisów okropieństw, jakich dopuścili się przedstawiciele Force Publique, oficjalnej zbrojnej formacji, która zmuszała autochtonów do morderczych wyrzeczeń, porywała kobiety i starszyznę, która w końcu zrównywała z afrykańską ziemią całe plemiona, ale w lekturze Hochschilda najbardziej uderzające nie są opisy tortur, masowych morderstw, okaleczeń, gwałtów stosowanych powszechnie i traktowanych jako normalne zachowanie w obliczu piekła jakim przecież miała być dzika Afryka. Najgorszym był i pozostaje wciąż aktualny fakt, że nikt z tym nic nie robi. Za czasów Leopolda znaleźli się wprawdzie osobnicy walczący o prawa człowieka, jednak ich działalność była finansowana przez inne imperia, które były zainteresowane zarówno handlem kongijskimi towarami, jak i przyćmieniem własnych morderczych interesów w sąsiednich koloniach poprzez obiektywne uznanie na arenie międzynarodowej działań Leopolda II i jego Force Publique za najpotworniejsze.

Jednym z tych działaczy był Roger Casement, Irlandczyk przybyły do Kongo z ramienia Brytyjskiej Królowej. Mario Vargas Llosa opisuje jego niesłychanie barwne życie z swojej ostatniej książce „Marzenie Celta”.2 Casement walczył również z kolonialnymi okrucieństwami w Amazonii. Doświadczony tymi wydarzeniami dążył zawzięcie do wyzwolenia jego ukochanej ojczyzny, Irlandii spod jarzma korony brytyjskiej. Ostatecznie wycieńczony fizycznie i publicznie pogrążony z powodu swojej orientacji seksualnej zostaje skazany na śmierć przez powieszenie za zdradę Wielkiej Brytanii w roku 1916.

Napisałem wcześniej, że nikt nic nie robi z okrucieństwami w Kongo. To nieprawda. Odkąd ogarnięci gorączką zysku, przedstawiciele białej rasy położyli swoje ręce na kongijskich bogactwach, czyniono rozliczne zabiegi, aby terror i chaos skutecznie obniżał koszty pozyskiwania uranu, miedzi, diamentów, złota, kobaltu, koltanu czy cyny z serca Afryki.

Lumumba0

Przykładem tego niech będzie morderstwo na zlecenie Patrice’a Lumumby, premiera jedynego demokratycznie wybranego rządu w historii Konga. W 1960 roku Belgia zgodziła się na niepodległość Konga, jednak polityka nowego premiera wolnego państwa, skupiona na rozwoju dobrobytu lokalnej ludności, nie spodobała się nie tylko w Belgii, ale także w USA, dlatego też CIA wysłało swojego człowieka, agenta Larry’ego Devlina, który nawiązał współpracę z przyszłym wieloletnim dyktatorem Josephem Mobutu. Rękoma Mobutu zachodni, cywilizowany świat dokonał obalenia niewygodnej, demokratycznie wybranej władzy w Kongo.

“ Dead, living, free, or in prison on the orders of the colonialists, it is not I who counts. It is the Congo, it is our people for whom independence has been transformed into a cage where we are regarded from the outside… History will one day have its say, but it will not be the history that Brussels, Paris, Washington, or the United Nations will teach, but that which they will teach in the countries emancipated from colonialism and its puppets… a history of glory and dignity. ” 3 — Patrice Lumumba, October 1960

W zabójstwie Lumumby, który otwarcie przeciwstawił się wyzyskowi Zachodu, brały udział, obok CIA, również Belgia oraz brytyjskie MI6, co w 2013 roku zostało potwierdzone przez jednego z brytyjskich parlamentarzystów. 4
Miejsce Lumumby zastąpił psychopata, ale za to skory do współpracy z zachodnimi korporacjami.

lumumba-captured-by-mobutus-troops_1960

Wojna, masowe morderstwa i gwałty nadal mają miejsce w Demokratycznej Republice Kongo. Co jakiś czas wybucha nowa wojna domowa. Nie usłyszycie o tym jednak w telewizji… 5

  1. Duch króla Leopolda Adama Hochschilda wydany przez Świat Książki w 2012.
    E-​book dostępy w Publio, na Woblinku i Na Kanapie.
  2. Link do strony książki Szczególnie ciekawa jest wypowiedź Carlos Alex Marrodán Casas o ”Marzeniu Celta”
  3. Patrice Lumumba, October 1960 Link do źródła
  4. Link do źródła
  5. Chyba, że przypadkiem natraficie na dokument, który powstał na podstawie książki Hochschilda pod tym samym tytułem, a który emituje PLANETE+

Leave a Comment