Subiektywna Linia Autobusowa

SLA

Postindustrialne pejzaże dawnej Stoczni Gdańskiej, choć niepozbawione życia, jawią się jako roztrzaskane wspomnienie, obszar po wielkiej katastrofie. Postapokaliptyczne wizje panoszą się leniwie wokół rozpadających się budynków, ogromnych, rdzewiejących maszyn, opuszczonych stoczniowych pochylni. I właśnie tam w labiryntach gruzowisk, wśród pyłu i kurzu mknie, radośnie pomrukując, kapsuła czasu, czerwony „ogórek” z wielką białą literą Ⓐ wymalowaną na boku.

fot. Michał Szlaga

fot. Michał Szlaga

Ta Subiektywna Linia Autobusowa1 przecina post-​stoczniową przestrzeń nieubłaganym ostrzem indywidualnej pamięci, przewodnika wśród ruin — stoczniowca wspominającego czasy, gdy obszar ten stanowił epicentrum wydarzeń, kiedy ludzie obalali reżim, totalnie odmieniając tę część świata.

Okazuje się, że historia opowiadana, przywołanymi przez projekt Klamana, pojedynczymi głosami ludzi, którzy byli autentycznymi uczestnikami wydarzeń minionych dni, wybrzmiewa z nową siłą, której brak oficjalnym pomnikom stającym się wyświechtanymi frazesami gadających głów, pozbawionymi znaczenia i proweniencji gadżetami w postpolitycznej nagonce o mass medialne ratingi przedwyborcze.

Projekt Subiektywnej Lini Autobusowej Grzegorza Klamana to z jednej strony 1,5 godzinna wycieczka „ogórem” po Stoczni, po której oprowadzają wybrani, dawni pracownicy Stoczni, a z drugiej to fenomenalny artystyczny performance podważający oficjalne, dominujące narracje na wielu poziomach. Przede wszystkim do głosu dochodzą zmarginalizowane i wyparte przez oficjalny dyskurs indywidualne punkty widzenia osób, które aktywnie brały udział w „obalaniu komunizmu”, a których wiara w solidarność z czasem wypalona i wygaszona objawia się w opowieściach ad hoc snutych w „ogórze”, w drżeniu rąk, w przypadkowych gestach czy wydłużonych spojrzeniach w puste miejsca za oknem autobusu, które niegdyś tętniły życiem i były wielkim zbiorowym doświadczeniem wspólnej pracy, i buntu.

fot. Michał Szlaga

Do głosu dochodzi również sama przestrzeń Stoczni. Dzięki SLA staje się ona miejscem publicznym. Na własne oczy można zaobserwować przeobrażenia tam zachodzące. Europejskie Centrum Solidarności (otwarcie 4.06.2014) czy planowana dzielnica mieszkaniowa Młode Miasto partycypują w procesie wymazywania pamięci o okresie wielkich przemian i równie wielkich nadziei, bo okazuje się, że w czasach zuniformizowanych postaw społecznych nabrzmiałych od neoliberalnych lęków, pamięć o rewolucji jest anty-​systemowa, a wspomnienia, wciąż tlące się w oczach starszych ludzi, wywrotowe.

Przesączona peryferyjnym neoliberalizmem, zgoła apatyczna postawa władz miasta, reprezentujących jakby nie było Państwo Polskie, jest niemym, nieobecnym niemal aktorem na scenie transformacji tego miejsca, chyba jedynie Instytut Sztuki Wyspa2, działający na terenie Stoczni, założony przez Grzegorza Klamana zabiega o zachowanie pamięci niewygodnej, uwierającej pamięci o naszej polskiej rewolucji.3

Jeśli będziecie w Trójmieście odwiedźcie koniecznie Stocznię, skorzystajcie z SLA, posłuchajcie historii zwykłych ludzi.

  1. Projekt Grzegorza Klamana http://​www​.subiektywnalinia​.pl
  2. wyspa​.art​.pl
  3. przeczytacie o tym więcej na obieg​.pl Stocznia Gdańska — dziedzictwo niechciane