SYMULAKRY i JABŁKORAJE

Wywiad z Albertem Salamonem, twórcą Dominus Plus – kosmicznego chronometru dla iPhone’a i iPada, o projektowaniu, tajemnicy czasu i tworzeniu mobilnych aplikacji dla iOS.

Powiedz mi czym jest dla Ciebie projektowanie? Gdzie leżą źródła Twojej przygody z designem i czy są jakieś miejsca lub cele, do których zmierzasz w swojej działalności?

Projektowanie to “mówienie” rzeczy, które wyrazić potrzeba. Wyrażenie powstaje dzięki reakcji przestrzeni porządku i wymiaru formy niosącej znaczenie. Przestrzeń porządku jest jak gramatyka: strukturuje, upraszcza, przydaje logiki, syntetyzuje, odziera z dodatków. Wymiar formy orientuje się na “pustce sensu” możliwie najprościej i najtrafniej. Zgranie tych dwóch rejestrów wydaje z siebie rzecz. Nie wiem co jest moim celem – cały czas to się po trochu odkrywa. Przez wiele lat bardzo chciałem pracować dla Steva Jobsa, lecz bałem się, że jest despotą i “nie polatam”, a dzięki Apple App Store właśnie zacząłem to marzenie spełniać na własnych warunkach. To jest odlot.

Naprawdę próbowałeś pracować w Apple?

Nie – ale napisałem list do Jobsa razem z płytą z projektami, które robili w mojej pracowni studenci.

Nie wysłałem jej. A dla Appla pracuję niebezpośrednio, bo po prostu z Applem.

Jak to się stało, że powstał Dominus Plus, kosmiczne kropki dla iOS, aplikacja niemal nie z tej planety, którą przy Ziemii trzyma chyba tylko funcjonlaność obrazowania przepływającego czasu? Co było Twoją inspiracją?

Oczywiście uwielbiam Sci-​Fi i jawną inspiracją był film “Predator” i jego zegarek zagłady oraz gra Domino. Lecz oczywiście to banał i odpowiedź jest gdzieś indziej. Myślę, że takie pytania o inspirację, zawsze próbują wyłowić coś intymnego z rozmówcy i tylko to ma sens. Oczywiście należę do generacji X (X-​files) oraz jestem “dzieckiem” Kosmosu 1999, Gwiezdnych Wojen i Bliskich Spotkań Trzeciego Stopnia – lecz i to za mało. Odkryłem nie dawno (zastanawiając się czemu zrobiłem Dominusa), że w bloku w którym mieszkałem przez dobrych 10 lat była firma składająca polskie zegarki elektroniczne PULSON i jednocześnie ośrodek plastyczny w którym jako dziecko malowałem obrazki. Można powiedzieć, że wychowałem się więc na czasie. Skąd taki inny obraz? Moim sąsiadem był fizyk, który w latach 80-​tych wynalazł w Polsce hologram. To było coś – trzymać w rękach czarne kafle srebrnego obrazu “przyszłość”. Więc może moje inspiracje są z przeszłego czasu?

Z przeszłego czasu pochodzi rownież inna Twoja fascynajca a jednocześnie źródło inspiracji – “Blade Runner”. Film ten, między innymi, eksploatuje szereg koncepcji dystopijnych, które później były szeroko wykorzystywane w nurcie określanym jako cyberpunk. Ciągle wracający motyw w filmie to oczy i manipulacja obrazami, poddający w wątpliwość rzeczywistość, naszą zdolność do jej oceny, do możliwości ludzkiej pamięci. Czy niezwykły design Twojego zegarka, podający informację o czasie w sposób niebezpośredni, łamiący stereotypy myślenia i postrzegania funkcji czasu obrazowanej w przestrzeni, nie ma na celu właśnie realizacji “idei poddawania w wątpliwość”, aniżeli pełnienia funkcji użytkowej?

Wiesz – bardzo bym chciał by Dominus “zapytywał” – lecz to brzmi szalenie i śmiesznie. Dziś niewielu pyta – ludzie chcą od razu wiedzieć. Pytania stawiałem sam sobie i to inne spojrzenie na czas owocuje dostrzeżeniem czegoś wcześniej niewidzianego – twarzy czasu, punktów i dziur w czasie, wariantów gry, rozbicia czasu na atomy, dojrzewania (przemiany z zielonego w żółty – czy czas ma kolor?) podkreślania linii czasu a może niczego specjalnie sensownego. Myślę, że chodziło mi o COŚ – czego ja sam nazwać nie potrafię – rodzaj ducha czasu 21w. który najlepiej widoczny jest w technologii znakowania czasu. Przeszliśmy niezłą ewolucję znaczników czasu od zegarów słonecznych, ogniowych, piaskowych klepsydr przez mechaniczo-​zębatkowe zegary wskazówkowe aż do elektrycznych, ciekłokrystalicznych, elektronicznych i cyfrowych – które co ciekawe są w swej technologii odwrotnością zegarów słonecznych, bo to one rzucają światło, tym samym zniknęła RZECZ. Jak idzie o funkcje użytkowe czytania to Dominus nie wymaga poznania wcześniej zasady i mózgoliczenia jak w przypadku zegarków binarnych, lecz wystarczy błysk inteligencji by załapać jak czas działa i się z nim zacząć liczyć.

Czy TokyoFlash​.com to zegarki przyszłości czy tylko chęć wyróżnienia się w tłumie a może coś innego?

TokyoFlash to moda i produkcja naręcznych NOWYCH ZNAKÓW CZASU. Myślę, że poza narcystycznym dążeniem do bycia o krok przed modą idzie o coś co daje tatuaż – tu żywy i nie trwały – będąc tajemnym znaczącym dla nosiciela. TF jest japoński i myślę, że w pierwszym uderzeniu był kierowany do japończyków, a więc narodu ultra nowocześnie sformatowanego kulturą pracy i bycia. TF daje szansę odróżnienia się od innych przez naniesienie na siebie (własnego) symbolu technologii z innego czasu. Dla mnie TF był napędem dla powstania Dominusa. Ucieszyłem się, że są ludzie którzy tak jak i ja lubią i szukają INNEGO (własnego) CZASU.

Duża część aplikacji dla iOS (nie tylko zegarkowych) stanowi swego rodzaju symulakry zjawisk czy przedmiotów z naszego otoczenia. Twój Dominus Plus, zdaje się, posiada w tym zakresie autonomię?

Jestem zafascynowany filozofią Jeana Boudrillarda i jego symulakrami a implikacje jego książek niosą dla mnie przygnębiające refleksje na temat przyszłości naszej kultury. Mając to na uwadze postawiłem sobie za cel spróbować wytworzyć (nie)rzecz, która będzie miała adekwatną formę do materii z jakiej jest zrobiona i mówię o materii digitalnej. Można by to porównać do formy jaką wypracował Thonet przy produkcji swoich klasycznych krzeseł z giętego na drewna a która była charakterystycznie inna od klasycznie ciętych i heblowanych mebli. Wyzwaniem było stworzenie, które nie będzie symulowało nic z istniejącego świata udając, że jest czymś materialnym – bo nie jest. Aplikacje to przecież “duchy w ramach” wywoływane gdy są potrzebne spędzając większość czasu w (nie)bycie. Do tego digitalnego (jabłko-​raju) limbusa już dawno trafiły: radio, telewizor, dvd, cd, zdjęcie, książka i między wieloma także chronometr.

Właściwie każdy chronometr będzie jakąś symulacją przemijania. Weźmy tak prozaiczne określenie jak “przepływający” czas; nie odnosi się ono bezpośrednio do czasu tylko “zatrzymuje” na wizualnej reprezentacji, będąc językową symulacją czegoś innego. Może czas jest tak nieuchwytny, że potrzebuje takich właśnie zapośredniczeń? W takim razie Dominus nie byłby symulacją symulacji (zegarka z realu) tylko czystą świeżą symulacją pykającego czasu.

Zgadzam się z Tobą, że czas nie jest do uchwycenia (bo prawdopodobnie nie istnieje jako taki), lecz działa COŚ na nas i dla nas.

Wszystkie dotychczasowe zegary były po prostu MARKERAMI (znacznikami) czasu – żyły czasem i z czasem się liczyły – byśmy my z ich pomocą nie musieli odczytywa czasu z naszych zmarszczek i siwych włosów, bo to było by smutne a tak tarcza czy piasek znaczą coś innego a nie “mnie”.

Tak więc, zegary znaczyły czas poprzez sposób i technologię pokazywania czasu, a więc znaczyły życie i przemijanie kultury, techniki, a nie bezpośrednio człowieka.

Także potocznie – oczywiście zegary symulują czas tak jak słowa symulują rzeczy czy wyobrażenia. Dominus jest w tym ujęciu oryginałem formalnym

- pasożytem, który nie ma swego ciała “werku”, lecz zamieszkuje (zabłyskuje) w przestrzeni jabłko-​raju i nie jest symulacją, bo nie udaje poprzednich technologii – werków, lecz jest czystą formalnie abstrakcją wolną od rzeczywistości.

Co było najtrudniejszym elementem całego projektu?

Najtrudniejsze w wypadku Dominusa okazało się uzyskanie funkcjonalności budzika i timera, w momencie, gdy aplikacja działa w tle, które realizowane są przez powiadomienie. Nie podoba mi się to rozwiązanie, lecz Apple nie udostępnia pełnej funkcjonalności iOS programom firm trzecich. Tak samo ubolewam nad wielkością pamięci jaką Dominus zajmuje, która wynika z tego, że notyfikacje nie mogą być plikiem skompresowanym MP3, lecz muszą być w formacie AIFF . Bardzo dużą ilość czasu zajęły testy i poprawki, które ze zrozumieniem i cierpliwie wprowadzał zespół programistów z Concise Software. A po etapie produkcyjnym najtrudniejsza okazała się promocja.

Dlaczego?

Trzeba poznać zupełnie młody rynek portali zajmujących się przeglądami aplikacji, ciekawie apkę zaprezentować i zainwestować finanse w płatną rewizję.

Drugim kanałem dla promocji, mojej aplikacji miały stać się internetowe magazyny i blogi designerskie. Nawet pojawiły się o Dominusie wzmianki, lecz po kilku dniach zostały wyparte przez kolejne NOWOŚCI. Więc to praca syzyfowa.

Liczenie Twoich kropek, pełné estetycznych doznań, a przecież mające na celu po prostu uzyskanie informacji, która jest teraz godzina, stało się czynnością, która polubiło na tyle wiele osób, że Dominus Plus wspiął się na 6-​te miejsce w rankingu New & Noteworthy w iTunes i zdołał dostać się do Top 10 najlepszych płatnych aplikacji dla iPhone’a i iPada w kategorii Utilities. Czy planujesz kontynuację Dominusa? A może masz jakieś inne pomysły?

Do dziś darmowa wersja Dominusa została pobrana przez 3500 osób a Dominus plus używa 1800 osób. Jak dla mnie to jest ogromny sukces i w najśmielszych marzeniach nie sądziłem, że tyle osób na świecie polubi tą aplikację. Największą popularnością Dominus cieszy się w USA i Turcji, Polska jest na 6 miejscu zaraz po Japonii. W sumie nie jest to zły rezultat biorąc pod uwagę brak otwartości naszego społeczeństwa na nowoczesne wzornictwo. Oczywiście w żaden sposób wpływy te nie pokryły kosztów produkcji lecz ilość pobrań zachęca i zobowiązuje mnie by robić to dalej. Planuję stworzyć Dominusa na komputery MAC a na swój dobry czas czekają kolejne zaprojektowane przez ze mnie zegary o słowiańskich imionach ćwiartek i trycioch.

Od czego powinien zacząć totalny laik chcący projektować aplikacje mobilne?

Od rozeznania się w praktycznych funkcjach urządzeń Apple przez pobieranie i używanie aplikacji. Trzeba testować, analizować wyłapując rzeczy fajne i dobre (np. pomysł czy jakość grafiki) i słabe (wtórność i typowość interface’u). Potrzeba mieć paletę urządzeń do testów (iPod, iPad, iPhone 4 i 3). Nadto ważna jest świadomość, że aplikację robimy z zamiarem, by ją w sklepie umieścić i odnieść sukces. By to marzenie się spełniło trzeba mieć, pomysł i zasoby kompetencji, hardwaru i finansów. Aplikacja to nie tylko koncepcja, grafika i programowanie, ale także to co poza nią – nazwa, strona www, opis, PR, reklama a także jej rozwój – dostosowanie do nowych wersji systemów oraz po prostu ulepszanie.

Jakich używasz programów na mac’u?

Standardowego pakietu Adobe CS4 (Photoshop, Illustrator, Indesign), Suitcase’a, Apple – iWork i Soundtrack PRO oraz Native Instruments FM8.

Nie wiedziałem, że zajmujesz się także muzyką?

Swego czasu komponowałem – czy raczej konstruowałem muzykę i traktowałem to jako pasję.

Ale nie mam na tym polu większych dokonań; udało mi się skomponować muzykę do gry War Drones oraz na wystawę designu “Wzornictwo dla Warszawy” i umuzycznić kilka stron internetowych, ale nie kontynuowałem tej “nogi”.

Czy jest coś na co designerzy/​developerzy powinni zwracać szczególną uwagę?

Warto by twórcy i programiści budowali aplikację tak jakby sami mieli z niej korzystać. By ją testowali nie tylko pod kątem stabilności działania w celu wyłapania ewentualnych błędów, ale nadto, by z niej korzystali, jakby mieli jej używać przez długi czas, by ją polubili. Apka na chwilę (na raz) nie ma sensu i jest moim zdaniem nieetyczna – bo zabija ludzką ciekawość, marnuje czas życia i nastraja rozczarowująco do innych apek i całego iTunes. Warto zatem tworzyć aplikacje wyjątkowe i oryginalne bo tylko takie przetrwają nieustający napór fali NOWOŚCI i będą miały szanse wpisać się w kulturę digitalną obecnej ery.

Tylko takich produkcji Ci życzę. Dziękuję bardzo za rozmowę.

Art – bardzo bardzo Ci dziękuję za propozycję wywiadu – Twoje pytania zmusiły mnie do refleksji i sprawiły dużo przyjemności a nad to pokazały, że warto robić rzeczy inne dla innych.

Dominus Plus dla iPhone w App Store

Dominus Plus! dla Pada w App Store

Albert Salamon – absolwent Wzornictwa Przemysłowego Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie. 10 lat pracy dydaktycznej w pracowni Komunikacji Wizualnej jako asystent profesora Ksawerego Piwockiego. Od 20 lat zajmuje się naznaczaniem wielowymiarowej przestrzeni kultury – projektując opakowania, systemy informacyjne, tworząc znaki i “języki” identyfikacji wizualnej: firm, produktów i wystaw. Ostatnio konstruuje “rzeczy” wirtualne w postaci aplikacji na urządzenia elektroniczne.

http://​www​.dominus​.mobi oraz http://​www​.plantacja​.com

Leave a Comment